WAKACJE Z OBIEŻYŚWIATEM 2016 - w 9 dni dookoła świata

WAKACJE Z OBIEŻYŚWIATEM 2016 - w 9 dni dookoła świata

W dniach 25 czerwca - 4 lipca 2016 roku Podopieczni Fundacji wzięli udział w wyjątkowej przygodzie pn. "Wakacje z Obieżyświatem".

W imieniu Zarządu Fundacji serdecznie dziękujemy całej kadrze: Kierownikowi, Wychowawcom oraz Animatorom. Byliście wspaniali :)

Podziękowania również dla darczyńców, dzięki którym mogliśmy zorganizować wyjazd: Fundacji Bankowej Banku Peako S.A. im. dr M. Kantona, Spółdzielni Mieszkaniowej Ugorek, firmie Atu Logistic oraz Instytutowi Wydawniczemu Znak. 

Zapraszamy do przeczytania relacji z wypoczynku.

Spakowani i zapakowani do autokaru. Pierwszym przystankiem naszej podróży było polskie miasteczko Rabka - Zdrój, gdzie główną atrakcją była oczywiście strefa kibica, w której to nasi mali podróżnicy wytrwale dopingowali polskich piłkarzy. Flagi na twarzach, przyśpiewki, a przede wszystkim wspólnota towarzyszyła nam przez ponad dwie godziny gry. Tego dnia nie zabrakło również tworzenia regulaminu podróżnika, pod którym każdy z nas złożył oficjalny podpis i odcisnął swój palec, formując tym samym kulę ziemską, dookoła poszczególnych punktów. Po południu zorganizowaliśmy krótki spacer, po którym odbył się pogodny wieczorek. Jak Polska to i wspólnota, jak wspólnota to i rodzina, bo przecież to właśnie sport i bycie razem jest najważniejsze w naszym kraju. Na "wieczorku integracyjnym" nie zabrakło poznania się z tej zewnętrznej strony, jak również wewnętrznej. Animatorzy zorganizowali różne zabawy, dzięki którym mogliśmy się trochę pośmiać, a na sam koniec dnia nie zabrakło czasu na modlitwę, w której dziękowaliśmy Bogu za wspaniały dzień. W mgnieniu oka przenieśliśmy się do Szwajcarii i niczym gwardia szwajcarska ruszyliśmy na niedzielną Mszę do pobliskiego kościoła. Cudowna pogoda, wakacyjna homilia i wiele niespodziewanych przygód towarzyszyło nam przez całe przedpołudnie. Po obiedzie zaś ruszyliśmy całą grupę do parku, gdzie przygotowaliśmy prezentację sześciu grup na kolejny wieczór. Po zjedzeniu lodów wróciliśmy do ośrodka, gdzie śmiechom i aktywnościom sportowym nie było końca. Jak się okazało pogodny wieczorek nie był tylko prezentacją poszczególnych grupek, był on odkryciem wielu talentów poetyckich, wokalistycznych, tanecznych, ale przede wszystkich dowodem, że dziecięca wyobraźnia jest workiem bez dna. Na dobranoc nasi animatorzy, Stasiu i Mateusz, zaprosili nas na krótką prezentację multimedialną, po której to wiemy nawet z ilu litrów mleka robi się szwajcarski ser! Sportowym emocjom nie było końca i w dalszym ciągu każdy z nas żył mistrzostwami Europy. Z tej okazji nasi animatorzy zabrali nas do Francji i zorganizowali całodniowy dzień sportu. Pot, emocje i zdrowa rywalizacja towarzyszyła wszystkim --> dziewczynom, chłopcom, a nawet animatorom. W ramach odpoczynku po obiedzie tworzyliśmy "Dzienniki podróżnika", w których to każdy indywidualnie zapisywał swoje przeżycia podczas podróży. Po południu odwiedziła nas Pani wiceprezes fundacji i zabrała całą szóstkę animatorów na mecz. Dzieciaki w tym czasie zostały na Eucharystii w ośrodku, a wieczorem dostały zaproszenie na seans filmowy "Wielka podróż Bolka i Lolka". A z Francji do Hiszpanii, ale najpierw trzeba przemierzyć Pireneje. Długa piesza wędrówka niczym pielgrzymi zmierzający do Santiago de Compostela. Nasi mali podróżnicy mieli okazję pobyć w Sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej oraz w pobliskim ogrodzie różańcowym. Pokonali całą Zaporę Czorsztyńską, a także przemaszerowali przez pola i łąki, gdzie mogli obserwować zwierzęta i rośliny w ich naturalnym środowisku. A wieczorem po długiej wędrówce znaleźliśmy się w hiszpańskim miasteczku, w którym zostaliśmy zaproszeni na prawdziwy hiszpański bal. Wczesnym porankiem wsiedliśmy w samolot i przylecieliśmy do Meksyku. Po krótkim spacerze przeszliśmy do konkretów. Dla dzieciaków mieszkańcy tego cudownego kraju przygotowali "BIZONIADĘ", czyli grę terenową, która pomogła nam dotrzeć do granicy pomiędzy Meksykiem, a Stanami Zjednoczonymi. Lasy, prerie, słońce, błoto, a przede wszystkim język hiszpański towarzyszyły dzieciom całe po południe, a gdy doszli do granicy czekała na nich meksykanka, która sprawdziła czego nauczyli się przez tę drogę. Na sam koniec dnia, kiedy to znaleźliśmy się już na terytorium Stanów Zjednoczonych, zostaliśmy zaproszeni do indiańskiej wioski na ognisko. Kiełbaski, pianki, pióropusze, a także tańce i śpiewy towarzyszyły nam do późnej nocy. Kolejny dzień, kolejny kontynent, kolejny kraj... Tym razem wycieczka na japoński wulkan Fudżi. Całodzienna wspinaczka i walka ze swoimi słabościami, ale dla widoków i lodów z Maciejowej było warto. Dzięki ojcu Przemkowi mieliśmy okazję uczestniczyć w plenerowej Mszy Świętej, która to dla wielu z nas była taką pierwszą w życiu. Mimo zmęczenia, gorąca i późnej godziny znaleźliśmy siłę i czas na spędzenie chwili na placu zabaw. Jednak po powrocie nie było możliwości zorganizowania pogodnego wieczorku, nasi mali podróżnicy popadali jak muchy!  W piątek wylądowaliśmy w Indonezji, w której to złośliwa zmienność pogody dała nam się we znaki. Jednak jak to my nie marnowaliśmy czasu i wykorzystaliśmy go na uzupełnienie braków w naszych "Dziennikach podróżnika". Po południu jednak przenieśliśmy się do słonecznej Australii, gdzie odbył się pokaz talentów. Prowadzącymi całą galę byli fantastyczni Pani Eryka "Barbie" wraz z Panem Mateuszem "Kenem". W skład jury weszli wychowawcy Pani Paulina oraz Pan Michał, kierownik wyjazdu ojciec Przemek oraz zniewalająca animatorka Martyna. Nasza niedoszła gwiazda animatorka Patrycja, która narobiła więcej hałasu niż pożytku. Nie zapominajmy o Pani Madzi, która stworzyła inspirującą fotorelację z całego wieczoru i oczywiście Pan Stasiu, który na obsłudze sprzętów elektronicznych zna się, jak nikt inny. Dzieciaki ujawniły swoje talenty, jednak trzeba przyznać, że ich opiekunowie tym razem nie byli gorsi! Pobudka na Madagaskarze w rytm piosenki "Wyginam śmiało ciało", następnie przelot do Rosji i obserwacja kolei transsyberyjskiej niczym skansen taboru kolejowego w Chabówce. A na koniec dnia walka z afrykańskim klimatem podczas kabaretonu. Dotarliśmy do końca naszej przygody. Ostatniego dnia pobytu w Rabce-Zdrój nie zabrakło niedzielnej Eucharystii. Po południu nasi wychowawcy zabrali nas na gofrową niespodziankę, a także spacer po pobliskim parku. Jednak najbardziej emocjonujący był wieczór. Gala rozdania nagród za cały wyjazd: dla najlepszej grupy, najczystszego pokoju, a nawet za zrobienie największej liczby kroków podczas podróży. Jednak dla nas, animatorów, nie to było najistotniejsze, przecież znaliśmy wyniki. Tym razem to dzieci przygotowały coś dla nas. Piosenka i wierszyki o ich ulubionych animatorach oraz prezenty to niespodzianka, której żadne z nas się nie spodziewało. Łzy dzieci, łzy animatorów i jedna ze smutniejszych nocy w ośrodku. Dlaczego? Bo ostatnia. Jednak rano nie pozwolono nam płakać. Nocne krasnoludki przygotowały dla nas żarty, dzięki którym ten wyjazd zapamiętamy do końca życia. Tego jednak słowa nie oddadzą to po prostu trzeba zobaczyć...
Bardzo długo zastanawiałam się nad słowami, które podsumują ten wyjazd. I znając sytuację za kulisami można o nim wiele powiedzieć - nerwy, zmęczenie, nieprzespane noce, wyścig z czasem, a czasami nawet i łzy. Ale co może być lepszego niż uśmiech dziecka i ta nieopisana radość na jego twarzy. "To była najlepsza kolonia w moim życiu" dowiedzieliśmy się po 9 dniach. A kiedy na koniec obozu słyszymy "Kochamy Was" to wszystkie złe chwile, które minęły, nie mają już znaczenia.
Patrycja Mystek, Animatorka

FOTOGALERIA ->

Więcej zdjęć na naszej facebookowej stronie. Zapraszamy! 


Komentarze

Dodaj swój komentarz

*Twoje imię (nick):
*Treść komentarza:
Token

Wszelkie prawa zastrzeżone

Top Solutions    

Darmowe rozliczenie PIT możliwe jest dzięki firmie PITax.pl Łatwe podatki.